Blog jest projekcją mojej rzeczywistości. Między wierszami kryje się prawda o tym, jaka jestem.
Blog > Komentarze do wpisu

Leszek Matela "Tajemnice Słowian"

tajemnice słowian  Autor - Leszek Matela

Tytuł - "Tajemnice Słowian"

Wydanie - Studio Astropsychologii, Białystok 2006.

Ilość stron - 242.

Opis z okładki:

Książka ukazuje tajemnice Słowian i ich miejsc mocy. Autor przedstawia tajemniczą wiedzę i osiągnięcia Słowian, szczególnie zamieszkujących terytorium Polski. Ukazuje ich fascynujący świat, zwyczaje, obrzędy i rytuały. Prezentuje tez możliwości praktycznego wykorzystania w codziennym życiu spuścizny Słowian, wypływającej z ich znajomości przyrody i jej mocy leczniczych. Książka jest też przewodnikiem po słowiańskich miejscach kultu.

*   *   *

Jestem z siebie dumna, bo to pierwsza tego typu - czyli popularnonaukowa - książka, którą przeczytałam całą, od deski do deski. Na początku trochę źle się do niej zabrałam, bo założyłam, że wiedzę trzeba sobie dawkować w niewielkich, łatwo przyswajalnych ilościach. "Tajemnice Słowian" wypożyczyłam w czerwcu, przeczytałam wstęp i pierwszy rozdział pt. "Skąd wzięli się Słowianie i ich mowa", odłożyłam i zajęłam się tym, co lubię zdecydowanie bardziej, czyli czytaniem powieści. Dopiero jesienią przypomniałam sobie, że książka Leszka Mateli wciąż leży na mojej półce. Przeczytałam rozdziały o słowiańskim modelu świata, bogach, boginiach, demonach i duszkach. I tu muszę przyznać, że dawkowanie wiedzy byłoby jak najbardziej wskazane, gdyż... nie zapamiętałam wszystkich. W tym momencie znowu więc książkę odłożyłam, aby czytać powieści. I pracować, bo niestety przez całą jesień, a także w grudniu miałam bardzo mało czasu na czytanie. Do lektury "Tajemnic Słowian" wróciłam w czasie świąt i tym razem już dałam się wciągnąć w ten pasjonujący świat.

Książka jest naprawdę ciekawa, napisana bardzo przystępnym językiem, a przy tym bardzo rzetelna, bo autor opiera się zarówno na źródłach piśmienniczych (kroniki), wykopaliskach archeologicznych, literaturze, legendach, a także badaniach z dziedziny geomancji i radiestezji. Oprócz wyczerpującej genezy plemion słowiańskich i opisu ich wierzeń, w książce z znajdziemy także wiele interesujących informacji - historia i analiza posągu "Światowida" z rzeki Zbrucz, Księgi Welesa, przegląd słowiańskiego kalendarze, świąt, obrzędów. Znaczna część poświęcona jest związkom Słowian z przyrodą. Autor opisuje ich święte drzewa, ich symbolikę i oddziaływanie. Prowadzi nas przez życie codzienne dawnych Słowian, wraz z przeglądem ich kuchni - tutaj sympatyczną ciekawostką są przepisy na chleb na zakwasie, zupę piwną oraz kwas chlebowy do picia. Z książki dowiemy się w jakich domach mieszkali Słowianie, jakie nosili stroje, ozdoby, amulety, z czego wróżyli...

Najciekawsza moim zdaniem część książki Leszka Mateli traktuje o słowiańskich miejsca mocy. Zdziwiło mnie takie określenie. Dlaczego miejsca mocy, a nie miejsca kultu? Autor tłumaczy więc co to są miejsca mocy, a także w jaki sposób się je lokalizuje i bada, np. przy użyciu różdżki radiestetycznej. Zawsze wydawało mi się, że takie sprawy można włożyć między bajki. Leszek Matela jednak, pisząc o takich rzeczach jak promieniowanie mierzone w jednostkach Bovisa, przekonał mnie, że niekoniecznie. "Tajemnice Słowian" prowadzą nas więc przez słowiańskie miejsca mocy, od najbardziej znanych jak Łysiec (Łysa Góra, dziś Święty Krzyż) czy Ślęża, po o wiele mniej oczywiste, zarówno w Polsce jak i poza jej granicami.

Zachęcam gorąco do sięgnięcia po tę książkę, ponieważ - choćbyśmy byli nie wiadomo jak bardzo pobożnymi chrześcijanami - mowa jest o naszych przodkach, a:

"Obce rzeczy wiedzieć dobrze jest,

swoje - obowiązek."

[Zygmunt Gloger]

Ponadto książka jest bogato ilustrowana, nie tylko zdjęciami czarno-białymi, ale i kolorowymi, co jest jej ogromną zaletą. Ukazuje także, że echa wielu dawnych słowiańskich zwyczajów przetrwały do dziś. Po przeczytaniu "Tajemnic Słowian" postawiłam sobie za cel wyprawę na Ślężę i Święty Krzyż, nie tylko po to, aby zobaczyć, ale też, aby poczuć energię tych miejsc. Pamiętam, jak zawsze śmiałam się, że piątek trzynastego to nie żaden pechowy dzień, tylko czas sabatu czarownic na Łysej Górze. W tym roku wypadają aż trzy piątki trzynastego - teraz w styczniu, potem w kwietniu i lipcu. Może w któryś z nich sporządzę maść na latanie (na którą Leszek Matela również podaje "przepis"), wsiądę na miotłę i polecę na Łysą Górę tańczyć przy świetle księżyca? ;) Ktoś leci ze mną? ;)

poniedziałek, 02 stycznia 2012, angellek89

Komentarze
2012/01/02 22:17:35
Ja!
Ja troszkę książek o Słowianach już przeczytałam, a po tą już od dawna chcę sięgnąć, a Ty teraz tylko zaostrzyłaś mi na nią apetyt! ;)
Miejsca mocy istnieją realnie.. Ślęża naprawdę jest niesamowita.. chociaż ja nie byłam tam niestety w sprzyjającym czasie, ale na pewno odwiedzę ją znowu :)
A pamiętasz o "Pani Avalonu"?;)
-
2012/01/03 00:32:25
Dawno mnie kusiła ta książka - ale jakoś tak bez super przekonania. Ale stwierdzić muszę że Twoja recenzja przekonała mnie że jest to pozycja z która warto się zapoznać - szczególnie chcąc móc skorzystać z takiego miejsca naszych przodków :) Pozdrawiam noworocznie :*
-
2012/01/03 15:09:53
Jeśli interesuje Cię historia Słowian, wierzenia Słowian, to jak żyli - polecam jednak trochę poważniejsze książki, bo "Tajemnicom Słowian" to jednak do miana rzetelnego źródła hm... daleko.
Tak z klasycznych "cegieł" to np. "Mitologię Słowian" Gieysztora, "Słowiańszczyzna Wczesnośredniowieczna" Hensela (książka stara ale wciąż jara ;) ale to jest faktycznie grubas), więcej o mitach i wierzeniach - "Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian" Strzelczyka, "Religia Słowian" Szyjewskiego, z innych które mi teraz przychodzą do głowy np. "Slavonic Pagan Sanctuaries" Słupeckiego (tak a propos "miejsc mocy" - tudzież kultu), albo - zupełnie z innej mańki, bo o życiu bardzo codziennym "Kuchnia Słowian" Lisów. Co prawda nie znajdzie się w tych knigach informacji jak "wyróżdżkować" sobie "miejsce mocy" - ale za to konkretną, opartą na faktach wiedzę :)
To jest lista która mi tak na szybko do głowy przyszła, a w klimatach słowiańskich siedzę stosunkowo mało ;)

Jak chcesz, to mogę Ci podesłać kilka kniżek z tej tematyki na maila.

Pozdrawiam i wszystkiego dobrego na kolejny rok - i kalendarzowy i "obrzędowy" :)
Wszystkie teksty, zdjęcia, a także projekty są wyłączną własnością autorki tego bloga. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie ich bez zgody autorki jest zabronione. (Dz. U. z 2000 r. Nr 80, poz.904) Candy u Liadan