|
Blog > Komentarze do wpisu
Bernrd Cornwell "Zimowy monarcha"
Tytuł - "Zimowy monarcha" Tytuł oryginału - "The Winter King" Wydanie polskie - Instytut Wydawniczy ERICA, Warszawa 2010. Tłumaczenie - Jerzy Żebrowski. Ilość stron - 554. Opis z okładki: „A teraz brońcie się sami” – tak odpowiedział rzymski cesarz delegatom Brytów, którzy przybyli błagać go o pomoc w walce z najazdem Sasów, Jutów i Fryzów. * * * Zapragnęłam tej książki odkąd ją po raz pierwszy zobaczyłam w Empiku. To przecież moja bajka - legendy o królu Arturze, mieczu z kamienia, Excaliburze podarowanym przez Panią Jeziora, Lancelocie i Ginewrze, Merlinie, Morganie, mitycznym Avalonie, poszukiwaniu świętego Graala, rycerzach Okrągłego Stołu... Okazało się jednak, że niekoniecznie. "Zimowy monarcha", pierwszy tom trylogii Bernarda Cornwella, to powieść historyczna. Wydaje mi się co prawda, że nie łatwo mówić o jakiejkolwiek prawdzie historycznej, gdy w grę wchodzą legendy i podania ludowe, autor jednak za punkt honoru postawił sobie dotarcie do tejże prawdy. Narratorem, dzięki któremu poznajemy całą historię jest Derfel, jeden z rycerzy Artura, były podopieczny Merlina. Derfel jest wojownikiem co nadaje jego opowieści bardzo specyficzny, powiedziałabym nawet - batalistyczny - charakter. Dla mnie osobiście, która legendy Arturiańskie znałam głównie w wersji Marion Zimmer-Bradley, w powieści Cornwella za dużo jest wojny, za mało natomiast - magii. Autor tłumaczy swoje zabiegi literackie tym, iż próbuje oczyścić tę historię z wszelkich nieprawdopodobnych naleciałości, uczynić ją bardziej wiarygodną. Oczywiście nie jest to stuprocentowo możliwe, gdyż należałoby wówczas usunąć z kart powieści postaci takie jak Lancelot, Nimue, Morgana czy nawet Merlin. Jednak zgodnie z zamysłem autora, opowieść znacznie różni się od znanej mi dotychczas. Nie chciałabym zdradzać wszystkich niuansów, ponieważ w żadnym wypadku nie chcę nikogo zniechęcić do tej książki. Chciałabym jednak podzielić się z Wami moimi największymi zaskoczeniami... Tytułowy "Zimowy monarcha" to wcale nie Artur. Jego zamek nie nazywa się Camelot i nie ma w nim pewnego znamienitego mebla, którego w tym okresie historycznym rzekomo jeszcze być nie mogło... Cóż, pozostawiam te, jak i inne rozbieżności, Waszej ocenie. Mimo wszystko uważam, że "Zimowy monarcha" to bardzo dobra powieść historyczna, pod warunkiem, że tak właśnie się do niej podchodzi - jako do realistycznej powieści historycznej. Nie fantastyki. Trochę dłużyło mi się jej czytanie, ponieważ odbierałam ją jako raczej przeznaczoną dla męskiego grona czytelników, niemniej jednak osoby lubujące się w opisach średniowiecznych bitew powinny być usatysfakcjonowane. No i wreszcie przyznam, że ciekawa jestem dalszego rozwoju zdarzeń i tego, jakie ich wersje autor nam przedstawi. Dlatego też niebawem mam zamiar sięgnąć po drugi tom, "Nieprzyjaciel Boga", który dostałam od braci na Gwiazdkę oraz kupić sobie tom trzeci, "Excalibur". Mam wielką nadzieję, że autor jeszcze mnie zaskoczy i odejdzie choć trochę od autentyczności i realizmu, na korzyść pięknych, magicznych wersji legendy :) środa, 29 lutego 2012, angellek89
|
|
Z tym że to typowo książka historyczna, próbująca pokazać jak tamten świat mógł wyglądać - więc jest na tyle ile to możliwe realistyczna.
To ewidentnie nie "Mgły Avalonu" ;)
Swoją drogą ten sam autor stworzył jeszcze kilka książek historycznych cenionych właśnie za bardzo dobre oddawanie realiów czasów w których osadzona jest akcja.